Rower w domu czy na zewnątrz: co jest skuteczniejsze dla serca i wytrzymałości?

19

Wyobraź sobie Tour de France. Wiatr. Pot. Asfalt.

I wtedy wzrok pada na Twój rower treningowy Peloton, rower stacjonarny w piwnicy lub stary Schwinn zbierający kurz w garażu.

Czy to ten sam trening? Czy jedna opcja jest lepsza od drugiej?

Eksperci twierdzą, że zadajemy niewłaściwe pytanie. Nie chodzi o znalezienie zwycięzcy. Chodzi o zrozumienie różnic.

Reagan Carter, certyfikowany instruktor kolarstwa w Life Time Rancho San Clemente, ujmuje to bez ogródek: „Nigdy nie postrzegałem kolarstwa halowego i outdoorowego jako rywalizacji. Lepiej współdziałają”.

Niemniej jednak różnice są znaczne. Poważny. Wpływają na Twoje serce, mięśnie, bezpieczeństwo i stan psychiczny. Jeśli chcesz zrozumieć, jak wypada porównanie jazdy na rowerze stacjonarnym i na świeżym powietrzu, musisz spojrzeć poza pot. Trzeba przyjrzeć się mechanice. I na psychologii.

Oto podział. Bez dodatkowej wody. Tylko fakty od trenerów, którzy znają się na swojej branży.

Podstawowe zalety obu trybów

Zacznijmy od fundamentu. Niezależnie od tego, czy jeździsz na rowerze szosowym, czy na rowerze stacjonarnym, jazda na rowerze wpływa na organizm w ten sam sposób.

Renee Eastman, MS, CSC, trenerka kolarstwa w CTS, podkreśla jedną niezastąpioną korzyść: wytrzymałość sercowo-naczyniową.

„Uzyskujesz zdrowie serca. Zdrowie płuc. Długowieczność” – mówi Eastman. To nie jest abstrakcja. To jest praktyczność. To okazja, aby pośpieszyć za dzieckiem bez zadyszki. Jest to zmniejszenie ryzyka choroby.

Ponieważ jazda na rowerze jest mniej obciążająca, obciąża stawy łatwiej niż bieganie. Można jeździć z niewielkimi kontuzjami lub bólami stawów związanymi z wiekiem. Carter zauważa, że ​​jazda na rowerze, chociaż nie maksymalizuje siły jak trening ze sztangą, faktycznie buduje wytrzymałość mięśni.

„Pośladki. Mięsień czworogłowy. Biceps uda. Kawior. Zginacze bioder” – wylicza. Wytrzymałość ta przekłada się na codzienne życie i inne treningi.

I oczywiście jest jeszcze aspekt mentalny. „Uwolnienie od stresu” – dodaje Eastman. Aktywność fizyczna łagodzi objawy depresji. Szczególnie jazda na rowerze poprawia nastrój. To chemiczny reset mózgu.

Kto wygrywa w dziedzinie układu sercowo-naczyniowego? Dom.

Werdykt tutaj jest jasny. Jeśli Twoim celem jest czysta, nierozcieńczona wydajność cardio, wybierz dom.

Tak, oba tryby pompują krew. Oba zwiększają tętno. Ale jazda na rowerze stacjonarnym eliminuje zmienne.

„Jazda na rowerze stacjonarnym powoduje bardziej ciągłe obciążenie” – wyjaśnia Carter.

Pomyśl o jeździe na ulicy. Światła drogowe. Gorki. Wiatr. Ruch drogowy. Zjeżdżasz ze wzgórza. Zatrzymaj się na czerwonym. Tracisz dynamikę.

U siebie w domu? Żadnych przerw. Jeśli program nie pozwala na przerwy, pedałujesz w sposób ciągły. Pozwala to na utrzymanie wyższej średniej intensywności. Spędzasz więcej czasu na wytwarzaniu energii.

„Jazda na rowerze stacjonarnym to niezwykle skuteczny trening cardio” – mówi Carter.

Oszczędza to także czas. Nie ma potrzeby pompowania opon. Sprawdź prognozę pogody. Zaplanuj trasę. Po prostu wsiadasz na rower. Dzięki tej dostępności możesz osiągnąć zalecane ponad 150 minut umiarkowanego treningu cardio tygodniowo. Nawet jeśli czasu jest mało, wysoka intensywność to rekompensuje.

Zaangażowanie i siła mięśni: ulica wygrywa.

Tutaj zaczyna się rozbieżność fizyczna.

Obydwa tryby działają na te same duże grupy mięśni. Te same nogi. Równe obciążenie rdzenia? Nie bardzo.

„Największą różnicą nie jest to, jakich mięśni używasz, ale w jaki sposób” – mówi Carter.

Kolarstwo uliczne jest różnorodne. Góry. Pogoda. Ruch drogowy. Stan drogi. Wymagania stawiane Twojemu organizmowi stale się zmieniają. Podczas wspinaczki stoisz na pedałach. Pochylaj się na zmianę. Sprawdzam saldo. Wykorzystujesz propriocepcję – zdolność ciała do wyczuwania swojego położenia w przestrzeni.

Ta zmienność wymusza pracę mięśni stabilizacyjnych. Kor. Górna część ciała. Ręce do kierownicy. Hamowanie. Reakcja na ulgę.

Eastman dodaje, że jest to jeszcze bardziej widoczne podczas jazdy na rowerze górskim. Skakanie po kłodach. Podnośniki tylnych kół. Tych umiejętności i pozycji ciała po prostu nie da się odtworzyć na rowerze stacjonarnym.

Możesz odpocząć w domu.

Większość rowerów stacjonarnych ustawia Cię w pozycji pionowej. Można przenieść ciężar ciała na siodełko. Twoja górna część ciała odpoczywa. Twój rdzeń zostaje wyłączony. „Jeśli siedzisz prosto, prawdopodobnie używasz mięśni górnej części ciała, a mniej rdzenia” – mówi Eastman. „Do zwykłego roweru potrzebujesz pewnej siły”.

Dzięki jeździe na rowerze ulicznym nie ukryjesz się.

Moc: przewaga uliczna.

To może Cię zaskoczyć. Wydawałoby się, że kontrolowane środowisko wytwarza więcej mocy. Ale dane mówią co innego.

„Niektóre badania pokazują, że rowerzyści radzą sobie lepiej na świeżym powietrzu” – mówi Eastman.

Małe badania wykazały, że zawodowi rowerzyści płci męskiej generowali więcej mocy na świeżym powietrzu niż w domu, nawet gdy zostali poproszeni o jazdę z tym samym postrzeganym wysiłkiem. Eastman widzi to również u swoich sportowców.

„Jeśli ludzie zwracają uwagę na moc, zauważają, że w domu nie mogą wygenerować tak dużej mocy” – mówi.

Dlaczego?

Mechanika odgrywa rolę. Wytwarzanie momentu obrotowego na rowerze stacjonarnym różni się od tego na rowerze jadącym. Ale środowisko też jest ważne. Na zewnątrz jest przepływ powietrza. Chłodzące działanie wiatru. Wewnątrz, nawet z wentylatorami, jest cieplej. Upał sprawia, że ​​wysiłek wydaje się trudniejszy. Poczucie obciążenia jest wyższe.

Jednak jazda na rowerze stacjonarnym ma strategiczną przewagę: kontrolę.

„Jeśli wykonujesz interwały o dużej intensywności… środowisko domowe pozwala dostosować wysiłek” – mówi Eastman. Ty sterujesz programem. Wchodzisz w liczby. Do konkretnych celów treningowych w domu wygrywa dokładność. Aby wygenerować czystą energię? Na ulicy fizjologia wygrywa.

Dostępność i bezpieczeństwo: twierdza w domu.

Rower domowy bez dwóch zdań wygrywa pod względem dostępności i bezpieczeństwa.

Carter podkreśla, że ​​kolarstwo indoor otworzyło drogę do tego sportu osobom, które być może nigdy nie jeździłyby na świeżym powietrzu. Dlaczego? Logistyka.

Na ulicy potrzebny jest rower. Kask. Wiedza, jak naprawić przebicie. Woda. Odżywianie. Planowanie trasy. A potem jest droga.

„Jazda na rowerze na świeżym powietrzu wymaga uważności” – mówi Carter. „Współdzielenie drogi z samochodami. Piesi. Inni rowerzyści.” Nie każdy jeździ bezpiecznie. Nie każdy jeździ odpowiedzialnie. Ryzyko jest realne.

W domu masz kontrolę.

Możesz dostosować rower do swojego ciała. Jest bezpieczniejszy dla początkujących. Dla tych, którzy wracają po kontuzji. Możesz słuchać muzyki. Otrzymuj prawdziwy feedback od coacha. Zajęcia wirtualne. Instruktorzy. Potrzebujesz toalety? Przekąska? Woda? Po prostu spowalniasz koło zamachowe.

Próg wejścia jest niższy. Ryzyko jest minimalne. Ta dostępność zmienia życie. Pozwala na regularne treningi bez względu na pogodę i niebezpieczeństwo.

Dobre samopoczucie psychiczne: kwestia osobistych preferencji.

To nie jest gra liczbowa. To kwestia preferencji.

„Oprócz korzyści fizycznych, jazda na rowerze dobrze wpływa również na mój umysł” – mówi Carter.

Jazda uliczna zapewnia inny rodzaj korzyści psychicznych. Typy. Witamina D. Świeże powietrze.

„Dla niektórych osób jazda na rowerze na zewnątrz ma charakter medytacyjny” – mówi Eastman. To jest rytmiczne. Stan przepływu.

Badania to potwierdzają. Treningi na świeżym powietrzu mogą zmniejszyć niepokój i poprawić nastrój bardziej niż treningi w pomieszczeniu. Mózg pracuje aktywniej. Świadomość sytuacyjna. Przeszkody. Jedno z badań PLoS One wykazało, że osiem tygodni jazdy na rowerze ulicznym poprawiło funkcje wykonawcze u osób starszych. Nawet na rowerach elektrycznych. Pomogła sama czynność, a nie samo ćwiczenie.

Jazda w domu tworzy inną przestrzeń.

„Zostaw świat zewnętrzny za drzwiami” – mówi Carter. Skup się na ruchu. Muzyka. Trener. Dla wielu jest to najlepsza ulga w stresie. Cotygodniowa ucieczka od hałasu.

To, którą opcję wybierzesz, zależy od twojego umysłu. Twoje potrzeby. Twój obecny stan życia.

Werdykt

Porównywanie kolarstwa domowego i ulicznego nie polega na ogłoszeniu mistrza. Polega to na uznaniu ich wyjątkowych mocnych stron.

Jazda na rowerze w domu buduje silnik. To skuteczne. Kontrolujemy to. Dostępny. Tworzy ciągły trening cardio o wysokiej intensywności przy mniejszym obciążeniu mechanicznym ciała. To bezpieczne. To wygodne.

Kolarstwo uliczne uczy, jak korzystać z tego silnika. Od stabilizatorów wymaga więcej. Obejmuje rdzeń. Sprawdza saldo. Zapewnia naturalny reset psychiczny i świeże powietrze. Wytwarza wyższą moc szczytową ze względu na efekty chłodzenia i zmienny teren.

Najsilniejsi kolarze nie wybierają tylko jednego. Używają obu.

„Każdy wnosi do stołu coś cennego” – mówi Carter.

Dlaczego więc nie wybrać?

Być może jeździsz w domu, gdy pogoda jest zła. Może na zewnątrz, żeby oczyścić głowę. Być może hybrydyzujesz. Kręci zajęcia rano. Wycieczka na długi weekend.

Rower to narzędzie. Wynik zależy od tego, jak go użyjesz.

Czy potrzebujesz kontroli? A może potrzebujesz wolności?

Jest miejsce dla obu.

попередня статтяСпідниця для дівчинки гачком. Робота ольги андрєєвої
наступна статтяКращі фільми про космос