Przyzwyczailiśmy się myśleć, że zawsze chodzi o konkretne kwoty. Tak naprawdę matematyka odgrywa tutaj ostatnią rolę.
Najczęściej to nie arytmetyka nas niszczy, ale historia, którą sobie opowiadamy o pieniądzach. Matt Bell wie o tym bardzo dobrze. Mając około dwudziestu lat był pewien, że czek na 60 000 dolarów od wuja zapewni mu wolność. Ale tak nie było. Pieniądze te stały się jedynie paliwem do stylu życia, którego nie mógł utrzymać na dłuższą metę. Chodził na luksusowe pola golfowe, publikował swój biuletyn i szybko przepalał wszystkie fundusze. A potem przyszedł dług. 20 000 dolarów na kartach kredytowych. Wszystko to wydano w ciągu zaledwie dwóch lat.
„Bóg użył tego, aby uwolnić mnie od iluzji samowystarczalności”.
Oczywiście nie wszystkie rodziny „tracą” swoje oszczędności na polach golfowych. Statystyki wyglądają jednak jeszcze gorzej.
- 40% par nie wie dokładnie, ile zarabia ich partner.
- 28% kłamie na temat dokonywania dużych zakupów lub zadłużenia.
Niewierność finansowa. Brzmi zimno, prawda? A mimo to dzieje się to cały czas.
Matt Bell prowadzi obecnie firmę Sound Mind Investing. Pojawia się w programie Focus on the Family z Jimem Dalym, gdzie omawiają, jak przestać marnować pieniądze. Radzą sobie z klasyczną pułapką: jeden partner wydaje, drugi oszczędza. Tarcie w takich sytuacjach jest nieuniknione. Ale rozwiązaniem nie jest ukrywanie informacji, ale jedność.
Matt na własnej skórze przekonał się, że dług to niewolnictwo i trzeba się z niego wydostać. Najpotężniejszym narzędziem, o którym mówi, nie jest arkusz kalkulacyjny. To jest cel. Najpierw musimy zbudować Królestwo Boże. Nie rozdawaj z oczekiwaniem zwrotu. I dawajcie, bo Bóg dał pierwszy.
Całego wywiadu można posłuchać w radiu, podcastach lub aplikacji mobilnej.
Może warto odłożyć aplikację na chwilę i wypróbować bezpłatne narzędzie do oceny małżeństwa online (Ocena małżeństwa).
Dlaczego jest to konieczne?
Pokazuje dokładnie, co jest zepsute i co działa poprawnie. Czasami uświadomienie sobie rozmiaru szkód jest pierwszym krokiem do ich naprawienia. A przynajmniej początek uważnego podejścia do problemu.
To, czy warto poświęcić na to czas, zależy od Ciebie.


























